Opuszczone budynki, imprezy, gry i wiele innych...
  • Relacja z I wypadu do Czarnobyla
  • Relacja z II wypadu do Czarnobyla.
jtemplate.ru - free Joomla templates

Kolejna archiwalna podróż w okolicy mojego rodzinnego domu. Kocham ten śpiew ptaków podczas letniego spaceru po lesie w którym jak grzyby po deszczu wyrastają urbexy.

Niby obiekty nie mają jakiejś mega super urbexowej atrakcyjności, ale miło odnajdywać tego typu ruiny tak blisko miejsca, które mijałem na co dzień.  

Pierwszym zamierzeniem mojego hobby było to, aby zwiedzać opuszczone budynki w pobliżu miejsca swojego zamieszkania. Ta lokalizacja idealnie wpisuje się w kanon. 

Niedaleko mojego rodzinnego domu znajduje się bardzo ciekawe osiedle. Lubię je odwiedzać ze względu na zagęszczenie opuszczonych ośrodków wypoczynkowych. 

W 2013 roku było mi dane zwiedzić zacne miejsce. Parowozownia w Dęblinie miała wszystko to, czego prawdziwy fan urbexu oczekuje. Niestety parowozownia przeszła do historii w 2016 roku. 

Rodzinny wypad na Ukrainę. Pustostany nie były w planach, a całkiem sporo udało się zrobić. 

 Trzy razy dane mi było jechać obok tej wspaniałości i trzy razy przeklinałem, że nie mam ze sobą aparatu. Za czwartym razem powiedziałem: "Chrzanić to!". Zdjęcia wykonane telefonem, a przeżycia przeszywające serce, w szczególności gdy wróciłem do domu i w internecie zapoznałem się ze smutna historią dworu. 

Dawno... dawno... temu to było. Gdyby nie zdjęcia, nigdy bym sobie nie przypomniał, że tu byłem. 

 Na pewne obiekty można wpaść zupełnie przypadkiem. Oprócz śmieci i pustych budynków nie zastałem tu kompletnie nic, ale mile wspominam tę eksplorację. 

Wiele obiektów zwiedziłem. Wiele ich było w dużo lepszym urbexowym stanie. Ten jednak jest obiektem który doskonale pamiętam z czasów kiedy prosperował. Gdy miałem kila lat pewnej nocy dane mi było się tu pojawić razem z braćmi, ponieważ wszyscy się rozchorowaliśmy.

 

Panel boczny

Promowani

 

 

 

EXPLORATION RUINS

 

Facebook


Kontakt: pawelet@wp.pl