Opuszczone budynki, imprezy, gry i wiele innych...
  • Relacja z I wypadu do Czarnobyla
  • Relacja z II wypadu do Czarnobyla.
jtemplate.ru - free Joomla templates

PGR-y Sobieszyn, Ryki - Niedzielne podróże, małe i duże


To, że nadchodzi zima, zauważył chyba każdy eksplorator. Na większości stron, eksploratorzy ogłosili już zakończenie sezonu lub chwilowe zawieszenie swoich wypadów. Nie dziwię się, bo pogoda nie najlepsza, benzyna nie za tania. Panie premierze: Jak żyć? Ale już skończmy gadać o polityce i pogodzie, o dwóch tematach, którymi można zapchać problem rozpoczęcia, napisania każdego tekstu.

Pomysł ekspresowej wycieczki zrodził się nagle i bez przygotowania. Na prędce nawet przyszło nam kupować baterie do aparatu. Pierwszym naszym celem miała być szwalnia w centrum Ryk. W ostatnim tygodniu wakacji, przechodząc sobie spacerkiem, Mariola pokazała mi ową szwalnię. Wtedy zaszliśmy tam, aby ją zwiedzić. Parterowy budynek, którego pomieszczenia splatały się labiryntem korytarzy, pomimo suchego, zrujnowanego stanu spodobał mi się bardzo. Obiecałem sobie, że wrócę tu jeszcze z aparatem. Wróciłem, leczy było już za późno. Dziś zastaliśmy jedynie strzelisty komin i jedną dziesiątą całości, którą eksplorowaliśmy zaledwie kilka miesięcy temu. Na placu stał jedynie spych, a na ziemi pozostałości szwalni w postaci kupek gruzu. Cieszyłem się, że została część, najbardziej zadbana, z meblami i częściowym wyposażeniem. Wtedy w środku znajdowało się kilka mebli, telewizor i rozgrzebane łóżko. Teraz ktoś tę część zabezpieczył przed penetracją, ale dostępna była część hali. W niej zupełnie nic ciekawego. Gołe ściany. Czasem na niej naklejka jakiegoś produktu. Zapewne gdy szwalnia stała się mniej rentowana, ktoś końcową jej część przerobił na hurtownię i nie opłaciła mu się ona albo bardzo się opłaciła i dorobił się na większą. Pozostawiam tę kwestię nierozwiązaną. W każdym bądź razie, zniesmaczyłem się już na samym początku wyprawy.

  • Sobieszyn Ryki by pawelet 001
  • Sobieszyn Ryki by pawelet 002
  • Sobieszyn Ryki by pawelet 003
  • Sobieszyn Ryki by pawelet 004
  • Sobieszyn Ryki by pawelet 005
  • Sobieszyn Ryki by pawelet 006
  • Sobieszyn Ryki by pawelet 007

Przemierzamy w końcu Ryki, z oddali wyłania się budynek z czerwonej cegły. Już zacieram ręce do rewelacyjnego zwiedzania. Podjeżdżamy pod samą bramę, na której wisi tabliczka z logiem firmy ochroniarskiej i napisem: obiekt chroniony. Niech to szlag, znowu nici ze zwiedzania. Na teren można dostać się od frontu, to może znajdziemy jakąś dziurę do tyłu? Mijamy śmierdzący rów, nie widać dziury w siatce, ale za to nachodzimy na kolejną tabliczkę informującą o tym, że obiekt jest pod czujnym okiem patrolu interwencyjnego. Zachodząc od drugiej strony bez problemu można wejść na posesję, przeskakując przez murek cmentarny. Ale mając już spore doświadczenie za sobą, wiem, że lepiej nie zadzierać z miejscami, gdzie widnieje tabliczka obiekt strzeżony, bez namysłu. Podsumowując opiszę budynek. Spory, trzy piętrowy kolos zbudowany z czerwonej cegły, do którego dochodziły druty w energią elektryczną. To na pierwszy rzut oka. Spoglądając dokładniej widać, że na budynku wisi pięciokątna, mała, wyblakła tabliczka z informacją, że budynek jest zabytkowy. Rewelacja, że ktoś stara się zachować budynek w idealnym stanie. Być może uda się ogarnąć wejście do środka w legalny sposób. Czas pokaże.

  • Sobieszyn Ryki by pawelet 008
  • Sobieszyn Ryki by pawelet 009

Wyruszamy teraz poza gminę Ryki. Dla przypomnienia dodam, że eksplorujemy w województwie lubelskim. Legendy głoszą, że Lubelszczyzna, to skansen żywego Urbexu, jednak Lubelszczyzna w dużym stopniu pozostaje białą plamą na forgotten.pl. Czyżby przyszła w końcu pora na zmianę kierunku zwiedzania? Być może warto rozwinąć swe żagle w stronę południa od mojego miejsca zamieszkania? Być może dziewicze tereny okażą się większą przygodą, niż zwiedzanie dobrze utartych szlaków w aglomeracji podwarszawskiej. Nie to żebym gardził klasykami, jakimi jest Zofiówka w Otwocku, czy Gazowania na Woli w Warszawie, ale być może gdzieś w szarych zakamarkach naszej ojczyzny, znajduje się jakiś rewelacyjnie zachowany obiekt skazany na zagładę czasu, dzikich lokatorów, sił przyrody, decyzji władz lokalnych bądź prawowitych właścicieli na przeróżne procesy degradacyjne powodujące zgładzenie pustostanu z powierzchni polskiej ziemi. A obiekt ten zasługiwałby na miano budynku godnego uwagi eksploratorów. Dlatego warto zebrać załogę na swój okręt, wyruszyć w morze terenów nieznane, puścić ster i trafić gdzieś na nieznany nikomu obiekt z dala od tego, co rozreklamowane przez innych.

Wróćmy jednak do naszej trzyosobowej wycieczki, którą ciężko jest zwać eksploracją. Jedziemy do Sobieszyna. Prawdopodobnie możne znajdować się tam kompleks opuszczonych PGR-ów. Zgadza się. Po długiej podróży dojeżdżamy do tego kompleksu… niestety nie do końca opuszczonego. Były PGR, to prawie cała wioska. Jego budynki znajdowały się po obu stronach drogi. Zapewne przeogromne stawy do tych PGR-ów też należały. Wjeżdżając na teren, na pierwszym planie widać parę bloków, zadbanych o dziwo, z parkingiem. Widać, że ludzie mają warunki by mieszkać tu nadal, choć od roku 89 minęło tyle lat, ile liczy mój żywot. W tym roku państwo wypięło się na PGR-y. Ludzie, którzy stracili w tamtym okresie pracę, mogli na własność kupić budynki za grosze. Budynki, w których mieszkali, bądź obiekty wraz z ziemią na własność. Różnie to wyglądało w różnych częściach kraju. Na drugim planie malownicze stodoły i obory z czerwonej cegły… Jednak te są użytkowane do dziś, bo za ogrodzeniem stało dużo sprzętu mechanicznego. Część budynków też stoi, ale jest szczelnie zamknięta. Głównym punktem naszej wyprawy jest dworek. Zostawiamy nasze auto przed bramą, bez bramy i wchodzimy na ogródek, w którego centrum stał biało czerwony maszt, bez flagi. Przed nami okazały dworek. Nagle zaczyna szczekać pies, uwiązany na łańcuchu. Spoglądamy na świeżo powieszone pranie na sznurku, po naszej lewej stronie, zarówno jak i po prawej stoją dwa mniejsze domki. Ten po prawej wygląda na zamieszkany. Kierujemy się wolnym krokiem pod główny dworek, po lewej stronie, patrząc w okna domku po lewej stronie. Drzwi zamknięte na kłódkę, ale w oknach białe firanki i ozdoby świąteczne w oknie. Tu zapewne nikt nie mieszka. Z domku po prawej stronie dostrzegliśmy gospodarza. O dziwo nie gapił się na nas, nie zwrócił się do nas z uwagą, dlaczego kręcimy się po tym terenie. (Kocham, to co państwowe. Wszystko dla wszystkich). Sam postanowiłem zagadać. Zadałem panu kilka pytań i otrzymałem takie odpowiedzi: Dworek jest „prawie” prywatny. Ktoś go wykupił i zamierza remontować. Kiedyś można było się do niego dostać, ale teraz jest zabezpieczony i dostępu nie ma. W środku nie ma wyposażenia. Za komuny były tu biura PGR-u. Na pytanie, czy możemy obejrzeć dworek facet uśmiechnął się jakbym mu zadał absurdalne pytanie, odpowiadając, że możemy, ale że do środka się nie dostaniemy. Chwilkę jeszcze podyskutowaliśmy o świetlistości tego PGR-u przed 89-tym rokiem. Zapytałem, czy ktoś mieszka w domku po lewej stronie, okazało się, że pani, która w nim mieszkała, zmarła rok temu, stąd niesprzątnięte świąteczne ozdoby w oknach. Pan powiedział, że tu funkcjonuje jeszcze rolnicza szkoła. Przeszliśmy dokładniej przyjrzeć się budynkowi. Wszystkie drzwi były pozamykane i pozaklejane, tak jak okna. Od tyłu nawet okratowane, od środka. Z zewnątrz bardzo pięknie zdobiony. Nie udało mi się objąć całego obiektu, nawet na maksymalnym oddaleniu. Przez głęboki rów nie miałem zamiaru skakać. Pochodziliśmy też sobie po kompleksie, mijając jakiegoś faceta, który nawet nie zainteresował się nami, że zaglądaliśmy przez okienka do prawie każdego budynku. Spacerując po kompleksie nie sposób nie zauważyć rozległych (o tej porze roku) wysuszonych stawów.

  • Sobieszyn Ryki by pawelet 010
  • Sobieszyn Ryki by pawelet 011
  • Sobieszyn Ryki by pawelet 012
  • Sobieszyn Ryki by pawelet 013
  • Sobieszyn Ryki by pawelet 014
  • Sobieszyn Ryki by pawelet 015
  • Sobieszyn Ryki by pawelet 016
  • Sobieszyn Ryki by pawelet 017
  • Sobieszyn Ryki by pawelet 018
  • Sobieszyn Ryki by pawelet 019
  • Sobieszyn Ryki by pawelet 020
  • Sobieszyn Ryki by pawelet 021
  • Sobieszyn Ryki by pawelet 022
  • Sobieszyn Ryki by pawelet 023
  • Sobieszyn Ryki by pawelet 024
  • Sobieszyn Ryki by pawelet 025
  • Sobieszyn Ryki by pawelet 026
  • Sobieszyn Ryki by pawelet 027
  • Sobieszyn Ryki by pawelet 028
  • Sobieszyn Ryki by pawelet 029
  • Sobieszyn Ryki by pawelet 030
  • Sobieszyn Ryki by pawelet 031

Wracamy do domu. Mijamy domy. Mignęła mi gdzieś pomiędzy zamieszkanymi domami stara rudera. Wsteczny bieg i stajemy przed zarośniętym domem z powybijanymi szybami. Warto było się zatrzymać na chwilkę, by zobaczyć choć na chwilę obraz domu starszej osoby z przed dziesięciu lat. Taka mała moja dygresja. Pamiętam swój pierwszy pogrzeb, nie w sensie, że mój, ale osoby którą pierwszy raz żegnano. Wnętrze domu było identyczne, jak dom, w którym piętnaście lat temu żegnałem dalekiego wuja. W kuchni piec kaflowy i kredens. Wszystko identyczne jak na zdjęciach. Nawet ojciec siedział na takim krześle, trzymając mnie na kolanach, jakie jest na zdjęciu. I czarnobiały telewizor, niekoniecznie stał, jak tu na szafie, ale szafa, obrazy i kolor ścian. Jakbym się cofnął w czasie. I pomyśleć, że wystarczyła tylko chwila i odpowiedni bodziec, by mój umysł wygrzebał w mózgu taką dziwną impresję. Wyprawa może mało owocna, ale zawsze lepsza niż niedzielne siedzenie przed komputerem.

  • Sobieszyn Ryki by pawelet 032
  • Sobieszyn Ryki by pawelet 033
  • Sobieszyn Ryki by pawelet 034
  • Sobieszyn Ryki by pawelet 035
  • Sobieszyn Ryki by pawelet 036

Dodaj komentarz


Panel boczny

Promowani

 

 

 

EXPLORATION RUINS

 

Facebook


Kontakt: pawelet@wp.pl