Opuszczone budynki, imprezy, gry i wiele innych...
  • Relacja z I wypadu do Czarnobyla
  • Relacja z II wypadu do Czarnobyla.
jtemplate.ru - free Joomla templates

W drugiej połowie lata roku 2012 postanowiłem odwiedzić rodzinę, którą mam w Wielkopolsce. Byłem ciekaw, czy uda nam się zwiedzić coś opuszczonego przy okazji.

 Penetrowaliśmy i na dachu znaleźliśmy internet: 

Dzień pierwszy - Szkoła Rolnicza, Kijewo.

Nasz głód zaspokoiły dwa obiekty. Pierwszym z nich był kompleks budynków przyszkolnych placówki rolniczej. Mieliśmy obawy, czy wejść na teren od strony drogi. Samochody i ludzie kręcili się nieustannie. Na dodatek firma ochroniarska nie szczędziła tabliczek na płocie, reklamujących ich usługi. Tagowali swój teren dosłownie co dwadzieścia metrów i jeszcze bardziej dosłownie na czym się da, począwszy od ścian skończywszy na metalowych słupkach i drutach kolczastych wyznaczający zamknięty teren.

(PÓŁ)NOCNY KONSTANCIN VOL. 2 i 1/2Planując kolejny nocny wypad do Konstancina postanowiliśmy pojechać na około i dostać się tam przez Górę Kalwarie przy okazji sprawdzając dostępność tamtejszych koszar. Z info na forum wynika że budynki są szczelnie pozamykane i dobrze zabezpieczone co uniemożliwia zwiedzanie. Po dotarciu na miejsce rozpoczęliśmy explorację od budynków najdalej położonych od bramy wjazdowej. Na samym końcu drogi w dole zastaliśmy zrujnowany budynek, z wejściem nie było kłopotu widać nikt się nim nie interesuje... w środku pusto jedynie w piwnicy znaleźliśmy resztki wyposażenia wojskowego poza tym kilka studzienek będących kanałami ciepłowniczymi znajdowało się obok budynku w krzakach...

Plan ponownej wycieczki do Konstancina powstał już podczas pierwszej wyprawy w momencie gdy lista obiektów przeznaczonych do zwiedzenia z przyczyn niezależnych od nas w żaden sposób nie chciała się pokrywać z listą obiektów zwiedzonych ,jedna noc to stanowczo za mało… Od pierwszej wyprawy minęło co prawda dużo czasu ale jakoś nigdy nie mogliśmy ustalić terminu który odpowiadał by wszystkim… w końcu się udało choć pojechaliśmy w mniejszym składzie – 4-osobowym… niestety nie mógł z nami być Paweł (bądź co bądź założyciel tej strony) i w tym miejscu należą mu się gorące podziękowania za to że pomimo jego nieobecności zgodził się zamieścić naszą relacje…

W tym roku to była najbardziej soczysta wyprawa. Obiekty dobrze mi znane, ale i nowo poznane, były wystarczającą rekompensatą za koncert w opuszczonym klubie robotnika, który niestety się nie odbył. Nasza grupa liczyła komplet samochodowy i tą grupką wsiedliśmy w pojazd, by zwiedzić pierwszy obiekt oddalony od stacji kolejowej w Pilawie niespełna kilkaset metrów. Jednak przed przyjazdem przyjaciół z Warszawy z Mariolą udaliśmy się na spacer wzdłuż torów kolejowych. Żaden opuszczony obiekt w tym momencie niestety nie spadł nam z nieba, ani nie pojawił się nam w cudowny sposób, jednak uwagę naszą zwrócił pewien miś i to wcale nie był słynny Uszatek z Dobranocki.

Wreszcie udało się osobiście spotkać z twórcami blooga post-apo-2012.

Spotkanie nie było zwykłą ustawką w barze przy piwku.

Prawie 10 osób na Facebooku, kilku moich znajomych, przechwala się tym, ile to jest w stanie zrobić kilometrów na swoim rumaku, napędzanym na łańcuch. A co mi tam - i ja spróbuję. Nadeszła wreszcie pora, by zrzucić nagromadzone kilogramy przez zimę. Pomyśleć, że 5 lat temu rower był moim prawdziwym przyjacielem, jednak los sprawił, że zamieniłem go na samochód.

Zawsze gdy odległość pomiędzy wypadem, a pisaniem relacji jest dłuższa niż miesiąc, brakuje mi motywacji, by naskrobać coś dla Was. Zazwyczaj wtedy wrzucam zdjęcia i jest po problemie. Grupa KGB jednak udostępniła mi tajne materiały z misji, która miała kryptonim „Nocny Konstancin”.

Nie trzeba tłumaczyć chyba nikomu, czym jest forgotten. Jesteś Eksploratorem, zwiedzasz opuszczone budynki?  Nie wiesz co to forgotten???  W takim razie witamy na ziemi. Grupa K.G.B i ja, niedzielny, lutowy dzień, wyruszyła na podbój nowych, nieznanych lokacji. Starannie wyznaczona trasa przez Młodego zaczynała się już w Warszawie, ale pominę miejsca, do których nie udało się wejść. Wspomnę, że zajechaliśmy na ulicę Wronią, żeby zobaczyć, czy dostęp do znajdującej się tam kamienicy jest swobodny.

W mych katalogach ze zdjęciami wylegują się jeszcze nigdzie nie publikowane zdjęcia. Zazwyczaj jest tak, że potrafią się gdzieś zapodziać, lub zniknąć zupełnie bez powodu. Korzystając z  okresu zimowej wegetacji i z chwili odpoczynku pomiędzy zakuwaniem do sesji, prezentuję relację w innym stylu niż zawsze.

Czy o takie Zakłady pracy walczyła Solidarność? Czy takiej wolnej Polski chcieli nasi ojcowie po 89-tym? 

Pozdrowienia dla portalu Pionki 24

Pozdrowienia dla Strzelców

 Nie wiem, jak zacząć opisywać przygodę, którą przeżyłem razem z D.P.U.E.T. Naszym celem było zwiedzenie miejsca Pronit.

Panel boczny

Promowani

 

 

 

EXPLORATION RUINS

 

Facebook


Kontakt: pawelet@wp.pl