Opuszczone budynki, imprezy, gry i wiele innych...
  • Relacja z I wypadu do Czarnobyla
  • Relacja z II wypadu do Czarnobyla.
jtemplate.ru - free Joomla templates

Realcja ze Starych Komputerów i Gier - Kraków 16 - 17 kwietnia 2011 DKiG


Stoisko Retrogames, na październikowych, warszawskich targach ON/OFF, potrafiło bardziej przykuć moją uwagę niż wszelakiego rodzaju nowinki techniczne typu Kinect, telewizory 3D i przeogromne dotykowe tablety. Ulatująca nostalgia ze starych gier, nie pozwalała oderwać mi się od stanowiska z nimi. Na pamiątkę niezapomnianej zabawy, zabrałem ze sobą książkę Piotra Mańskowskiego z autografem, masę zrobionych zdjęć ze starymi konsolami i wizytówkę strony internetowej Retrogames.

Obecnie regularnie – co dwa tygodnie, odwiedzam tę stronę. Jakiś czas po targach, na stroniczce ukazała się informacja, że w Krakowie odbędzie się wystawa starego sprzętu do grania. Jadę! Data wystawy jednak została zapowiedziana dłuuuugi czas na zaś. Odstęp czasowy przedwczesnej zapowiedzi spowodował, że zapomniałem o tym wydarzeniu. Przypomniałem sobie o nim jednak pewnego dnia z myślą, że je przegapiłem. Jednak nie! Odwiedziłem dla pewności Retrogames.pl i odnalazłem artykuł zapowiadający wystawę: „Dawnych komputerów i gier”.

Zapewne mój Anioł Stróż zadbał o to, abym w porę  przypomniał sobie o niej. Miałem tylko kilkanaście godzin na decyzję, czy specjalnie odwiedzać Kraków, za którym nie przepadam ,by móc odwiedzić DKiG. Zadzwoniłem do kumpla, którego poznałem jadąc do Czarnobyla, czy nie zechciałby mi towarzyszyć. Parę spraw spowodowało, że jednak nie spotkaliśmy się w KrK. W przeddzień naszykowałem aparat, kamerę, statyw i dyktafon. Poszedłem wcześniej spać żeby wstać skoro świt, a następnie mieć możliwość dojechania do Krakowa liniami kolejowymi w najtańszy i najszybszy sposób. O 3.40 obudziła mnie melodia budzika. Zaspany wyłączyłem dźwięk i po głowie chodziły mi już myśli, aby dać sobie spokój z wystawą, pospać sobie dłużej, a na to konto, pojechać na zajęcia do szkoły. Moje poranne grymasy, przerwała stanowcza myśl: Muszę jechać, muszę odreagować jakoś Crysisa 2, którym się osobiście zraziłem. Pobudka, toaleta naprędce, kluczyki w rękę, sprzęt – kierunek Warszawa Centralna. Dojechałem przed planowanym czasem. Czas na dworcu, zdawał się płynąć szybko. Podróż przebiegła tak samo. Nie narzekałem nawet na to, że całą drogę przestałem. Moje oczy cieszyły malownicze, świeżo przeorane i obsiewane pola. Gdy dojechałem do Krakowa i próbowałem się odnaleźć w terenie, za pomocą swojej wrodzonej orientacji oraz instynktu, jakim posługują się niektóre zwierzątka, to zwyczajnie zabłądziłem. Pomoc przyniósł mi najbliższy Kiosk Ruchu, bo to dzięki niemu, nabyłem mapkę Krakowa i pieszo postanowiłem  wyruszyć, aż pod SOLVAY. Minąłem Kościół Mariacki, Wawel i Most Gdański. Potem zerkając na mapę wywnioskowałem, że mogę w szybszy sposób dostać się do celu wsiadając w autobus, a następnie w tramwaj. Szkoda, że nie pomyślałem o tym na początku. Bezpośrednio z Dworca Głównego, mogłem dotrzeć transportem miejskim na miejsce, bez używania nóg i głowy. Wszystko potoczyło się i tak dobrze, że bez odcisków na stopach. Dotarłem na przystanek SOLWAY. Te tereny, kojarzyły mi się z produkcją filmową BunchProductions. Mapa przedstawiała park, tylko nie jestem pewien, czy to te tereny, o którym Bunch zrobił wspaniały materiał dokumentalno-filmowy. Skoro byłem w okolicy, wypadałoby z mojej strony odwiedzić Solvay. Na listę moich planów, trafił również park Solvay. Wysiadłem przy przestanku Solvay. Centrum Sztuki SOLWAY było po drugiej stronie Zakopianki. Pasów dla pieszych nie było. Trzeba było zrobić sporą odległość, by przejść pod szosą, a potem podobną odległość wrócić. Dotarłem. Dom Kultury w porównaniu do obiektów handlowych, które znajdowały się w pobliżu, był dość starym budynkiem. Nie chcę kwestionować daty budowy budynku, a przez myśl mi nie przeszło, aby poszukać jakiejś tablicy upamiętniającej fundatorów. Przekroczyłem próg Domu Kultury i powitały mnie miłe panie inkasujące wejście. Bilety były w różnych cenach. Zwykła wejściówka kosztowała 8zł, wejściówka z kubkiem - 20zł, z płytą, która zawierała kilkadziesiąt tytułów starych gier wraz z emulatorami, była warta 3 dyszki. Wybrałem opcję trzecią. Poinformowano mnie, że wystawa odbywa się na pierwszym i drugim piętrze. Wszedłem po schodach i znalazłem się w sali wystawowej. Pierwszym eksponatem był telewizor z grą w ponga. Kulka i dwie paletki były zajęte przez dwóch gości z Retroage. Świetnie, przyszykuję sprzęt i z grubsza obejrzę to, co mnie czeka. Jeszcze chyba nigdy w stu procentach, nie udało mi się wybrać na jakąkolwiek wyprawę, imprezę, na której mój sprzęt byłby w pełni sprawny i kompletny. Bardzo często zapominam naładować baterii, zabrać karty pamięci (jak to było na ostatnim spotkaniu Eksploratorów w Warszawie). Tym razem nie zabrałem plastikowego elementu łączącego kamery ze statywem. Kamerzysty jeszcze się nie dorobiłem, a prosić kogoś o nagrywanie, niezręcznie. Kamera w jedną rękę, aparat w drugą i zrobiłem obchód. Filmy jakie się nagrały, takie się nagrały. To zacznijmy od ponga, który tak ładnie prezentował się u wejścia.

Domowa jego wersja, w czarnej podłużnej obudowie, posiadała dwa kontrolery w kształcie powiększonej pomadki do ust. Kontroler nie miał żadnych przycisków. Paletką sterowało się tylko przekręcając kontroler w taki sposób, jak przekręca się każdą szminkę. Zaskoczyło mnie, że owa konsola, posiadała więcej wbudowanych gier. Myślałem, że na konsoli, można tylko grać w ponga na dwóch, ewentualnie z CPU, jednak poza nim, pograć mogliśmy w kilka innych gier z piłka i paletką w roli głównej. W klasycznego ponga miałem okazję pograć z Agatą. Agata opisała mi starannie całą konsolę z pongiem i sąsiedni komputer Junior, który na początku lat 90-tych, stopniowo stawał się wyposażeniem polskich szkól. Posiadał on obudowę od organków. Sprzęt nie był podłączony. Agata opowiedziała mi również o tym sprzęcie i ja dorzuciłem kilka słów na jego temat, bo kolega mi opowiadał, że za jego czasów jego szkoła posiadała takie komputery. Podziękowałem Agacie i udałem się do stanowiska, na którym był pokaz podkręcania starych sprzętów do grania. Za to stoisko odpowiadał team z OCLab.pl, którzy na co dzień zajmują się podkręcaniem współczesnego sprzętu. Na imprezę zgodzili się przyjechać, aby pokazać, że taki sprzęt też można podkręcić.

Dwa komputery, a raczej podzespoły leżały na stole i z każdej strony można było zerknąć co, gdzie i jak jest podłączone. Pierwszy podkręcany sprzęt, to: Gygabyte Ga5aa socket 7, AMD 2,500mhz, grafika Gigabyte 32mb, 256MB pamięci RAM. Na procesorze spoczywał radiator i wiatrak ze współczesnych czasów, chłodzenie na pamięć RAM i wiatrak oparty o grafikę, by chłodzić ją zimnym powietrzem.

Zasilacz z tamtej konfiguracji sprzętowej, nie dożył dnia dzisiejszego. Został więc zastąpiony nowszym. Zaskoczyło mnie, że podpięcia na płycie głównej, pasowały do zasilacza. Płyta poza wejściem na klawiaturę i z tyłu, nie posiadała żadnego innego wejścia. Na pokładzie płyty znajdowało się  jednak jeszcze kilka różnych podpięć, by można było ją rozbudować. Druga konfiguracja, była nieco lepsza. Trochę się wzruszyłem, bo przed oczami miałem swój pierwszy komputer, a raczej jego odpowiednik: Płyta socket 478 ASUS p4p800, procesor Pentium 4, 3ghz podkręcony na 4ghz, grafika GeForce 5200.Na miejsce kolosalnego radiatora, zamontowano tubę, do której wsypywano suchy lód, a następnie zalewano to acetonem. Procesor w ten sposób chłodzony był wzorowo. Pamięć RAM, jak w poprzedniku, też była chłodzona odpowiednimi blaszkami. Sprzęt nr 2 był sprawny i podłączony do monitora. Zainstalowany na tym PC Windows XP chodził stabilnie i płynnie. Podkręcony bez przycinek, ciągną nawet Iron Strategy. Pudełko z tą grą, okazało się pudełkiem z pierwszych wydań reedycji tańszych gier w Polsce. Na stoisku tuningującym sprzęt, mogłem jeszcze podziwiać różne procesory, podyskutować o nich i dowiedzieć się więcej na ich temat. Podziękowałem chłopakom za wywiad i udałem się na II piętro.

Tam była przygotowana sala z komputerami, które zapewne miały służyć do rozgrywek w konkursach. W godzinach przed konkursowych sala była dostępna każdemu, kto miał ochotę zagrać  poprzez emulator w archaiczna grę. W sali poznałem dwóch chłopaków z Krosna (chyba, bo nie zapamiętałem), studiowali w Krakowie, więc mieli tu niedaleko. Z nimi wdałem się w obszerną rozmowę, dotyczącą gry Dizzy. Jeden kolega grał na komputerze w wersje RED tej gry. A z drugim omawialiśmy szczegółowo, ale na wyrywki każdy etap w grze. Rozważyliśmy problematykę wszystkich przedmiotów, na które główny bohater natrafiał, przemierzając pikselowo gładki świat. Wymieniliśmy się twierdzeniami sposobów, jak ominąć kilka przeszkód, bez niezbędnych przedmiotów i współczuliśmy sobie nawzajem, że na Pegazusie, nie skończyliśmy tej gry w całości. Mnie, aby przejść całą grę, zabrakło tylko jednej gwiazdki, która pozwoliłaby otworzyć bramę do czarnoksiężnika Zaka wśród chmur. Problem z mojej strony tkwił w tym, że nie wiedziałem kiedyś, do czego użyć kufra i kamieni. Kufer można było podstawić wychodząc z morza pod górę w prawą stronę, a kamienie służyły do podniesienia poziomu wody w rzece z deską, która swobodnie dryfowała. Kolega nie ukończył gry, ponieważ na samym końcu przepalił mu się zasilacz od Pegazusa. Często spalające się zasilacze i jeszcze częściej łamiące się dżojstiki, były chyba wizytówką tej konsoli. Razem chcieliśmy zagrać w Wormsy, ale najstarsza wersja, pozwalała tylko na grę we dwóch. Salę odwiedzałem co jakiś czas, a w niej widziałem non-stop pana z synem. Myślałem, że to oni nadzorują ten sprzęt. Okazało się, że ojciec namiętnie grał w Starkrafta. Syn również w niego pogrywał, ale co chwila zmieniał grę. Dziwię się obecnie młodemu pokoleniu. Lata 80-te, USA, przed automatem z Pac-manem, nastolatek mógł przez kilka godzin dziennie  wlepiać swe oczy w ekran z widniejącym na nim kawałkiem pizzy jedzący kulki, uciekającym przed duszkami. Luty 2011, Polska, w zaciszu domowym na Internecie pokazuję nastolatkowi Pac-mana, po niecałych pięciu minutach nastolatek pyta się mnie, czy nie znajdę mu innej gry, bo ta mu się znudziła. Podczas trwania DKiG, z podziwem patrzyłem na ojca, który z zatwardziałą mina męczył się w rozgrywce w Starkrafta, który po ogromnych zmaganiach oświadczył synowi, że przeszedł kolejny poziom, a syn odrywając się od swojej rozgrywki, przybiegł do ojca zobaczyć, jak wygląda kolejny etap. Tatko zabrał syna, aby mu pokazać, jak wyglądał sprzęt, na którym grało się, gdy synka jeszcze na świecie nie było. Czy to nie jest piękne? Zapewne po wystawie DKiG syn wyjdzie o wiele mądrzejszy nawet jeśli tylko dobrze się bawił. Ojcu należy się respekt, za prawidłowe wychowanie syna i sobotni czas spędzony razem. Tak należy wychowywać młode pokolenia. To nie jedyny ojciec, który przyprowadził swoja pociechę na wystawę. Na imprezie widziałem całe rodziny z dziećmi, które nie potrafią jeszcze chodzić, ale potrafią z uśmiechem na buzi, szarpać dżojstik od komputera. Pozdrowienia dla ojca trzymającego swoje dziecko w nosidełku, któremu zrobiłem zdjęcie na tle odpalającego się Duke`a 3D.

Wróćmy jednak na I piętro, wtopmy się w tłum ludzi, którzy oblegali sprawne, działające konsole i komputery. Zacznę opowiadać teraz o sprzęcie wystawionym na ekspozycję. Żywą ekspozycję, bo większość sprzętu można było swobodnie użytkować. Na rogu, stał stary poczciwy PlayStaion. Miałem o nim nie wspominać, ale to on jest przełomem dla historii gier komputerowych. Takim przełomem, jak dla historii ludzkości jest wynalezienie ognia i koła, tak ważnym dla historii, jak dla  Polski bitwa pod Grunwaldem, czy odzyskanie niepodległości, tak zmieniającym Kościół, jak w historii Kościoła podział na Kościół wschodni i zachodni. Ja z plejakiem w dzieciństwie styczności nie miałem, ale lubiłem słuchać historii sąsiada, który po powrocie z Warszawy od rodziny, opowiadał jak to grał w gry na plejstejszyn, między innymi w Diablo. Teraz do oprowadzenia mnie poprosiłem jeszcze raz Agatę, która starannie przekazywała mi wiedzę na temat pierwszych komputerów w historii, a zarazem pierwszych z brzegu na stole.

ZX Spectrum + - Sinclair był pierwszą wersja domowego komputera. Przed prezentowaną wersją, ukazały się jeszcze wersje ZX 80 i ZX81. To na tym sprzęcie shakowano za komuny dziennik telewizyjny i wyświetlono teksty solidarnościowe.

Atari 520ST o nim nie udało mi się zdobyć lepszych informacji. Literatura wspomina, że ten komputer był wersją najbardziej poważnie wyglądającą. Owe Atari Miało problemy kompatybilnością dżojstików. Dodatkową jeszcze wadą jaka dochodziła, były problemy z działaniem gier, które chodziły pod VCS.

Sharp PC-7000 komputer przenośny, z wyglądu i kształtu przypominał mikrofalówkę.

Universum Color – Multi –Spiel 4106. Urządzenie przypominające bardziej płaski radiotelefon niż komputer. W rzeczywistości jest to konsola do gier, posiadająca dwa prymitywne kontrolery do nie prymitywnie brzmiących gier: squash, tenis, piłka nożna i strzelanie.

IMac  - komputer, który ma wszystko w obudowie.

Przeszliśmy teraz do komputerów, w których Kamil czuł się jak ryba w wodzie.

Commodore C64 (1982)- Najlepiej sprzedający się komputer. Ostatnia wersja w starej obudowie. W stanach sprzęt najlepiej się sprzedawał, po obniżeniu ceny z 595$ do 199$.

C16 komputer posiadający cztery razy mniej pamięci niż prezentowany poprzednik, całkowicie zmieniony układ złącz, nawet dżojstiki posiadały różne wejścia.

Amiga 500 - Sprzężona z napędem CD, wygląd przypominający odtwarzacz video, albo ostatecznie kolosalne DVD. Dodatkowym gadżetem do komputera był bezprzewodowy „pad” na podczerwień. Niestety w chwili prezentacji zawiódł, ale pomimo tego to najbardziej wybiegający w przeszłość pomysł tamtych czasów. Niby pilot, ale można nim było grać bez kabla. Utapiająca wygoda, ale nie od razu Kraków zbudowano. Dzięki pomysłom przeszłości teraźniejszość dziś posiada bogate zasoby technicznych rozwiązań wykorzystywanych na co dzień.

Amiga CD32 - Pierwsza zaprezentowana konsola Amigi na płyty CD z kontrolerem. Z targów ON/OFF pamiętam, że na tej konsoli zagrałem się na amen w samoloty.

Kamil w wieku 10 lat, zetknął się po raz pierwszy z komputerem. W wieku 12 lat, miał już swój własny komputer, jak widać zainteresowanie starym sprzętem do grania, nie opuściło go do dziś. Pytany czy nie boi się wystawiać publicznie swoich prywatnych eksponatów, z uśmiechem na ustach stwierdza, że to jest mocny sprzęt, wiele przetrwał i zapewne jeszcze wiele przetrwa. Przykładem był upadek jednego z eksponatów, który miał miejsce podczas przynoszenia sprzętu na wystawę. Jak widać, wszystko chodzi sprawnie i działa, gdy mu się coś uszkodzi, to naprawia sam. Wystawa dzięki jego komputerom, wzbogaciła się o całe wielkie 8 sztuk. Podziękowałem Kamilowi Gałczyńskiemu za poświęcony mi czas.

Ze wszystkimi Amigami spotkałem się już w przeszłości w książce „Cyfrowe marzenia”. Tym razem mogłem zobaczyć i dotknąć ten sprzęt. Ba…. Nawet użyć. Po rozmowie z Kamilem przeszedłem do konsol, prezentowanych przez chłopaków w koszulkach Retroage. Pierwszym zaprezentowanym komputerem był Amstrad, bardzo stary, działający komputer. 16 bitowa konsola Sega Mega Drive, na której młodzieńcy katowali w Micromachines. 64 bitowa konsola Nintendo w dwóch wersjach, w PAL i NFCE. Prawdziwy polski Pegazus. Amerykański NES. Sega Saturn, czasowo z plejaka. Podziękowałem Danielowi, który opowiedział mi o tych konsolach. DKiG były wystawą dwudniową dla szerszej publiczności, szkoły mogły rezerwować wycieczki w terminach przed imprezą i na spokojnie wysłuchać tego, o co sam musiałem prosić wystawców. Mnie dane było być tylko w sobotę. Żałuję, że nie mogłem stanąć w jakimkolwiek konkursie, z powodu goniącego mnie czasu. Z chęcią dałbym  sobie obić mordę w Mortal Kombat, czy przyjąć w swe wirtualne ciało cały magazynek w Duke Nukem 3D. A maniaków było wielu. Odchodząc słyszałem jak facet ok.30 lat krzyczał. Kto tu się uważa za mistrza w Mortal Kombat? Ja go pobiję. Spojrzałem, uśmiechnąłem się i w sercu powiedziałem, że dzięki takim imprezom jak ta, gdy nigdy nie umrą, nawet gdyby oddzielały nas od nich miliony lat świetlnych. Wychodząc zabrałem swoje rzeczy z depozytu i zatrzymałem się przy pamiątkach. Dałem się namówić na kubek z nazwą imprezy, kolczyki dla Marioli w kształcie oporników, breloczek w kształcie radiatora i notesik… z dyskietek, zawierający ledwie kilka kartek. Ździerstwo, wiem, ale musiałem docenić pomysłowość. Wróciłem  tramwajem prościutko pod dworzec, zjadłem smaczny obiadek w Żygpolu (Polecam bar w stylu PRL. Nazywa się naprawdę Zygpol). Wróciłem do Warszawy na 18.00, zdążyłem jeszcze na wykłady do szkoły.

  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 001
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 002
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 003
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 004
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 005
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 006
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 007
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 008
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 009
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 010
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 011
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 012
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 013
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 014
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 015
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 016
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 017
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 018
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 019
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 020
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 021
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 022
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 023
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 024
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 025
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 026
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 027
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 028
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 029
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 030
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 031
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 032
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 033
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 034
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 035
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 036
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 037
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 038
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 039
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 040
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 041
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 042
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 043
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 044
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 045
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 046
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 047
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 048
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 049
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 050
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 051
  • GKiG Dawne Komputery i GRY Krakow by pawelet 052
  • oclab

Komentarze   

0 #2 pawelet 2012-02-02 14:24
Błędy które wymieniłeś usunąłem, by nie opluwać autorytetu historycznego tych maszyn. Na co dzień nie siedzę w takich komputerach, więc do Krakowa wybrałem się, by zobaczyć namacalnie część wiecznie żywej historii, która w swej ewolucji zmieniła się niewyobrażalnie . DKiG wspominam miło, bo mogłem na nim zobaczyć i posłuchać trochę o sprzęcie, którego wcześniej nie widziałem. Przepraszam jeszcze raz, za moje bezpodstawne uniesienia w wywodach odnośnie sprzętu. Wiedzę obiecuję uzupełnić i zawitać ponownie, na tego typu imprezę. Pozdrawiam - pawelet
Cytować
0 #1 starekomputery.pl 2011-12-30 00:48
Na jednej z obudów stały dwa zaawansowane dżojstiki. Służyły one do symulator&oacut e;w ruchu. Jeden był do F-16, a drugi F-22. to jest komplet brakuje jedynie pedalow na nogi a nie 2 osobne joye. albo to :Amiga 1200 – Komputer o marnych parametrach, wprowadzona niedługi czas po Amigach 500 i 600 to nie prawda w tamtych czasach to nie byly marne parametry albo to : Universum Color – Multi –Spiel 4106. Urządzenie przypominające bardziej płaski radiotelefon niż komputer. Komputer ten, posiadał dwa prymitywne kontrolery to nie komputer tylko konsola typu pong albo : Amiga 500 - Sprzężona z napędem CD, wygląd przypominający odtwarzacz video, albo ostatecznie kolosalne DVD to byla amiga cdtv zero przygotowania masakra pozdrawiam starekomputery. pl
Cytować

Dodaj komentarz


Panel boczny

Promowani

 

 

 

EXPLORATION RUINS

 

Facebook


Kontakt: pawelet@wp.pl